WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Ładne "Aury". Niektóre...

Jeśli w moim miasteczku pojawia się cokolwiek związanego z fotografią staram się w tym uczestniczyć. Bo w moim miasteczku niewiele się dzieje. Kiedy więc kilka dni temu na stronie centrum kultury pojawiło się obwieszczenie, ze będzie wystawa, ucieszyłem się i zaraz sobie zarezerwowałem w kalendarzu wieczór wernisażu.

 

W dniu otwarcia wystawy pracowałem długo, więc w centrum kultury pojawiłem sie w ostatniej chwili, kilka minut przed osiemnastą. Po pięciominutowej obsuwie okazało się, ze trzeba będzie poczekać kolejne dziesięć minut. Organizatorzy bardzo chcieli by w otwarciu wystawy mogli wziąć udział także uczestnicy toczącego się właśnie festiwalu teatrów amatorskich. Kończył się jeden ze spektakli. Publiczność oczekiwała, ja zaś poszedłem do kawiarenki na parterze na jakąś szybką herbatę i ciastko.

 

Po kwadransie wróciłem – akurat na otwarcie wystawy. Błyski fleszy fotoreporterów, kamera lokalnej telewizji, przemówienia, mikrofony, zagajenia, bukiety,  wprowadzenia, wiązanki. Uwagę widzów przyciągały dwie modelki w muślinowych kreacjach, towarzyszące autorowi zdjęć, Panu Markowi Jasińskiemu.  Ich nieco rubensowska uroda chyba przytłaczała skromną osobę szczuplutkiego, siwowłosego, jakby lekko zagubionego w całym tym blichtrze, fotografa.

 

Prowadzący imprezę konferansjer ze swadą opowiadał o związkach Pana Marka Jasińskiego z teatrem, fotografią oraz... fizyką. Tak, tak, autor jest bowiem czynnym nauczycielem fizyki, a przy okazji także animatorem działań lokalnych amatorskich teatrów sprzed paru lat. Po kilku minutach konferansjerskich opowieści czekałem na słowo od autora, a kilka zdań na temat inspiracji, o pracy nad wystawą, o modelkach. Nie doczekałem się. Autor ma chyba awersję do publicznych wystąpień, bowiem nawet bardzo, bardzo sugestywne zachęty konferansjera nie zachęciły go do zabrania głosu. Jednym, wymuszonym przez prowadzącego, zdaniem prostym odpowiedział na pytanie – to może choć opowie pan widzom, bo na pewno są ciekawi, co było najtrudniejsze w realizacji zdjęć, jakie problemy pan napotkał. Jedyne wypowiedziane wówczas zdanie zabrzmiało mniej więcej tak (cytuję z pamięci): właściwie wszystko było problemem. Cóż miał robić ów nieszczęsny, zakłopotany prowadzący – szybciutko zakończył swój występ i zaprosił do oglądania wystawy.

 

Wystawa została zatytułowana Aury. Jak sądzę, w nawiązaniu do niewidzialnej, nienamacalnej otoczki każdego człowieka. Te emanacje, zależne od dnia, nastroju, czy stanu uczuć, autor starał się oddać między innymi zmiękczeniami optycznymi, grą światła, ruchem modelek i zwojami lekkich, przejrzystych, barwnych  tkanin oplatających modelki. Ten dość oczywisty rekwizyt, po który chętnie sięgają fotografowie, był tu może nieco zbyt dosłowny, ale w ogólności, sprawdził się, moim zdaniem. Obrazy pokazane na wystawie, jako całość, dobrze łączą sie z cytatem z Czarownicy, Julesa Micheleta, który był mottem zaproszenia na wystawę, które otrzymałem pocztą elektroniczną:  „Mężczyzna poluje i walczy. Kobieta intryguje i marzy; jest matką fantazji i bogów. Posiada podwójny wzrok, skrzydła, które jej pozwalają wzlatywać w nieskończoność pragnienia i wyobraźni…”   Cytat ten, był chyba lepiej dobrany niż passus z twórczości  J. L. Wiśniewskiego, przytoczony na drukowanej ulotce towarzyszącej wystawie: „Aura... ciągle się zmienia... ma wiele twarzy i nie ma jednego imienia...”   Klasyczny Michelet bardziej do mnie przemawia niż postmodernistyczny i popkulturowy, choć tak modny od kilku lat, Wiśniewski.

 

Na ścianach sali wystawienniczej Wejherowskiego Centrum Kultury wywieszono trzydzieści fotografii o różnych wymiarach i proporcjach boków. Zdecydowana większość była barwna, stąd wyróżniały się trzy zdjęcia utrzymane w monochromacie. Były one także różne stylistycznie od pozostałych dzięki mocnemu „poetyzującemu” zmiękczeniu obrazu, czy to poprzez zastosowanie filtrów optycznych, czy też w postprodukcji. Moim zdaniem, te trzy fotografie stanowiły najmocniejszy punkt wystawy, miedzy innymi dlatego, że były, jako zestaw, spójne kompozycyjnie, technicznie, w sposobie obrazowania tematu (modelki). Jak tylko skończę rolkę filmu, który mam właśnie w aparacie, dorzucę kilka obrazków z wystawy, by czytelnicy mieli czarno na białym to o czym piszę.

 

W tych trzech zdjęciach, o których wspomniałem, nie drażnił mnie nawet sposób ekspozycji. Prezentowanie obrazów w aluminiowych ramach zatrzaskowych, skrytych za jakąś folią nadającą fotografii fakturę satynową, nie było najszczęśliwszym rozwiązaniem. Moim zdanie, tak można pokazywać plakaty reklamowe na ścianie wiaty autobusowej, a fotografia pokazywana w galerii (nie handlowej) zasługuje na coś więcej. Jakość wydruków sprawiała wrażenie, że wykonano je w kartuskim Fotokontakcie, na papierze o powierzchni satynowej. I w końcu sam już nie wiedziałem czy to folia mi przeszkadza, czy może satynowe medium. Nie wiem wszelako, czy ta perełkowa powierzchnia nie była przypadkiem konceptem  autora wystawy, pomyślanym  jako dodatkowy walor poetyckich zdjęć.

 

Wśród pozostałych zdjęć na wystawie dałoby się wyróżnić jeszcze kilka innych naprawdę dobrych, które zatrzymały mnie na dłużej. Z przyjemnością kilkakrotnie do nich wracałem. Większość pozostałych fotografii zdała mi się jedynie wariacjami na ten sam temat. Zmieniała się poza modelki, układ półprzezroczystej tkaniny oplatających jej postać , czasem też tonacja kolorystyczna zdjęć. Kilka zaś było zupełnie nietrafionych, z zaburzoną kompozycją, proporcjami ciała modelek, nieudaną postprodukcją, światłem jakby wymykającym sie spod kontroli. Szczęśliwie, takie zdjęcia były nieliczne. Sądzę, że z pożytkiem dla sugestywności wystawy byłoby pozostawienie na niej około piętnastu najlepszych fotografii. Widz zostałby z niedosytem, z pragnieniem powrotu.

 

Ja chętnie wrócę do tej ósemki, może dziesiątki moich ulubionych fotografii Pana Marka Jasińskiego. Będę miał okazję, bo wystawa zostanie w centrum kultury przez miesiąc.

 

Fotografia Marka Jasińskiego z wystawy “Aury” prezentowanej od 27 marca 2014 r. w Wejherowskim Centrum Kultury. Zdjęcie za: http://www.wck.org.pl/wystawy/opis/3579-quot-aury-quot-wystawa-fotograficzna.html

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?