WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Bezprizorne i nasze

Przetrwały zimę i wyległy na trawniki, przyśmietnikowe murki, pokryte papą dachy ogródkowych szop. Koty niczyje. Na ich szczęście tegoroczna zima była dość łagodna. Lubię na nie patrzeć, i lubię je fotografować. Jak wypełzają z ukrycia, jak doprowadzają swoją zakurzoną i zmierzwioną sierść do porządku. Niektóre już poznaję, zwłaszcza te charakterystycznie umaszczone. No i poturbowane. Za każdym razem myślę – jak to się stało? Kiedy mijam tego burego z bielmem na oku, czarnego bez połowy ogona i innego czarnego z uszami poszarpanymi tak bardzo, że bardziej przypominają rysiowe frędzle niż normalne kocie uszy. Chyba nie wszystkie przeżyły zimę. Nie widuję już takiego małego rudego utykającego na tylna łapę.

 

Jakoś tak się składało, że sierściuchy zawsze mi  towarzyszyły. Po domu rodzinnym na wsi zwykle kręcił się kot. Jeden albo i kilka. Nie głaskano się z nimi szczególnie, jak to na wsi przed kilkudziesięcioma laty. Do weterynarza z nimi nie chadzano, a kiedy któryś przepadł, nikt po nich nie rozpaczał. A przepadały dość regularnie. Kiedy teraz wracam pamięcią do tamtych czasów, to zdaje mi się, że żaden z kiciusiów mojej Babci nie przetrwał dłużej niż 2-3 lata. W domu nocowały tylko zimą, przeważnie w sieni. W dzień jednak kręciły się po kuchni czekając na obiadowe resztki. Lubiłem je.

 

Kiedy już opuściłem rodzinne strony i założyłem swoją rodzinę, cichcem i niepostrzeżenie też pojawił się w niej kot. Naprawdę nie pamiętam, jak to się stało. Nie wiem skąd się wziął ten kot. A po nim były następne.

 

Teraz, na skutek naszej prokreacyjnej niefrasobliwości, mamy sześć kotów, każdy inny, a wszystkie z jednej matki, nestorki rodu – Muchy. Sterylizować jej nie chcieliśmy, a terminów antykociepcji nie upilnowaliśmy. No to mamy teraz kocią różnorodność w naszym domu. Prócz naszych zaniedbań i Muszych ciągot do łajdaczenia wiosennego jest to także wynik działalności kotów niczyich grasujących w naszych okolicach. Nie mam do nich żalu, bo wszystkie kocięta Muchy są cudne.

 

Ale po rozum do głowy w końcu poszliśmy i teraz już wszystkie nasze domowe sierściuchy są wysterylizowane. Co jednak wcale ich nie ugrzeczniło! Wciąż przełażą przez okoliczne ogrodzenia, by drzeć koty z bezprizornymi z sąsiedztwa. 

 

Bezprizorne w Gdańsku; fotografowano Canonem AE-1 z obiektywem Canon 200/4, na filmie Fomapan Classic 100; skanowano na Epsonie V700

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?