WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Choć data nie ta, miejsce właściwe

W Wielki Piątek chyba nie wybiorę się na misterium pasyjne. Będę w pracy.  Dlatego, choć tego nie lubię, poszedłem na wejherowską pasję z tygodniowym wyprzedzeniem, już w Niedzielę Palmową. I jak co roku dylemat – skupienie czy fotografowanie. I znów to samo – ani jedno, ani drugie. A może inaczej – trochę jedno i trochę drugie. I oba bez pełnej satysfakcji.

 

Żeby zrobić dobre zdjęcia w czasie misterium trzeba mieć oczy dookoła głowy, szybko się przemieszczać, a ze względu na tłumy, to i się czasem porozpychać. A ja nie lubię. 

 

Przedreptałem więc  znów kalwaryjskie wzgórza pośród nieprzebranej rzeszy pątników. Tłum żył swoim życiem. Jedni rozmodleni, inni wpatrzeni w widowisko, jeszcze inni jakby przyszli na plotki, żal tylko, że nie wypadało im zapalić. Tak pewno zachowywał się tłum przed dwoma tysiącleciami, gdy krzyżowali naprawdę.

 

Mamrocząc pod nosem modlitwy w sobie tylko znanych intencjach szedłem z  tłumem. I  tylko od czasu do czasu sięgałem do torby po któryś aparatów. Przez niemal dwie godziny zawracałem Bogu głowę swoimi problemami, a jednocześnie wypełniłem zdjęciami  trzydzieści sześć klatek czarno-białego małego obrazka i dwanaście klatek kolorowej średnioformatowej Provii, którą poślę do wywołania sprawdzonemu laborantowi  jak mi się z dziesięć  filmów nazbiera. Jeśli nie zapomnę, to coś z tego kolorowego slajdu też zeskanuję i dorzucę później do relacji.

 

A za rok... może  pójdę na kalwarię we właściwy dzień. I może wreszcie nie wezmę aparatów.

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

***

 

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?