WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Dość tego drapichrusty!

Nie mam już sił do fotograficznych laborantów. Od kiedy pamiętam trwają moje z nimi zmagania. A to filmy lub odbitki źle wywołane, a to nie na właściwym papierze, a to dominanta jakaś dziwaczna, a to obcinanie brzegów kadru, a to odciski paluchów widoczne. Może po prostu jestem pechowcem i nigdy nie trafiłem na tego właściwego laboranta. Przecież są tacy. I pewnie jest ich całe mnóstwo, tylko , jak jakiś Jonasz, nie miałem szczęścia by trafić na takiego w okolicy.

 

Krok po kroku rezygnowałem ze wszystkich, możliwych do odpuszczenia sobie, usług laboratoryjnych. Doszedłem do tego, że fotografuję głównie na filmach czarno-białych, które sobie sam wywołuję. Siłą rzeczy odbitki też sobie sam robię. I jestem zadowolony.

 

Prawie zadowolony  jestem, bo jednak czasem coś mnie podkusi i sięgnę po materiał barwny – negatyw albo slajd. I wówczas znów zaczyna się gehenna. Poniżej prezentuję „rysownicze” osiągnięcie kolejnego usługodawcy.

 

Kiedy zobaczyłem ten film pod lupą ręce mi opadły. Już nawet nie miałem siły by się wściekać.  Siedziałem tak i siedziałem pochylony nad podświetlarką i gapiłem się bezradnie. Kłębiło mi się we łbie - no jak tak można, no jak?! A potem wstałem, strząsnąłem z siebie bezsilność  i, choć sam do siebie, powiedziałem głośno – nie, dalej tak nie będzie!

 

Jak tylko uciułam trochę grosza kupię sobie prosty procesorek z porządnym termostatem. I nigdy więcej nie wypowiem słowa LABORANT.

 

Tak właśnie zrobię! 

Fotografowano Olympusem XA, na filmie Superia 400, wywołał jakiś drapichrust!

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?