WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Dwie wieże

Dziś wyjąłem z procesora drugą partię slajdów. Z tego procesora co to go niedawno nabyłem i testowałem: To co do niego trafiło było miksem przeterminowanych od dwóch do pięciu lat Astii, Provii i Velvii. Fotografowanie na tak przeterminowanych diapozytywach niesie za sobą ryzyko niespodzianek kolorystycznych. Z drugiej strony, jak się dostało spory karton takich filmów, to przecież żal wyrzucać. Wciąż więc na nich robię zdjęcia. Zwykle są to powielenia ujęć, które zapisuję na pełnowartościowych materiałach światłoczułych, niekoniecznie slajdach. Tak też było na naszej majówce w Harcu. W Mamiyi 6 MF miałem przeterminowane diapozytywy, a w Nikonie negatywy barwne i czarno-białe. Małych obrazków z Nikona jeszcze nie wywołałem (czas, czas, czas), a średnioformatowe slajdy owszem. Zatem je właśnie pokazuję niżej.

 

Fotografowane było na odcinku kilkunastokilometrowego przemarszu w pobliżu Kwedlinburga. Tyle razy byłem już w tym mieście, że dawno powinienem odbyć tę wędrówkę. Wciąż jednak było coś ważniejszego do zobaczenia. Tym razem zawziąłem się, że wreszcie odwiedzimy przynajmniej dwie wieże. Dwie z sześciu, które wciąż stoją. A na początku było ich jedenaście. Zaczęto je budować wokół Kwedlinburga w XIII-XIV wieku, w odległości kilku kilometrów od niego. Taki średniowieczny system strażniczo-ostrzegawczy. Nim wróg dotarłby do miasta zostałoby ono ostrzeżone przez wieżowych wartowników. Ich zadaniem było także strzeżenie szlaków handlowych i wypasanych pod miastem stad zwierząt hodowlanych. A było to naprawdę potrzebne, bo ówczesna Rzesza była zlepkiem setek państewek feudalnych, których każde podzielone było na kolejne setki ziemskich posiadłości. A na każdej z nich nawet pomniejszy graf czuł się panem nad panami. Władza centralna długo nie była na tyle silna by zapobiegać lokalnym wojenkom toczonym co i rusz między nimi. Często też i władzę centralną, czytaj koronę cesarską toczyły się zażarte wojny domowe. Także w okolicach Kwedlinburga toczono boje, zarówno te o koronę, jaki lokalne wojenki feudalne. By się przekonać o ich intensywności wystarczy tylko zerknąć w miejskie kroniki by się przekonać jak niespokojne to były czasy w tej okolicy. Poniżej w dużym skrócie zapisy odzwierciedlające w jakimś stopniu sytuację:

 

1137-1138         Walki między Welfami I Staufami w czasie których Albrecht Niedźwiedź (tak, tak, ten sam - założyciel Berlina) zajął Kwedlinburg, a następnie został z niego wyparty.

1208     Wojska Staufów zebrały się pod Kwedlinburgiem przeciwko  Ottona IV, lecz na wieść o zamordowaniu króla Filipa Szwabskiego przeszły na stronę Welfów. Dowódca wojsk Cäsarius uczynił Kwedlinburg ich twierdzą.

1213     Cesarz Fryderyk II bezskutecznie oblegał Kwedlinburg.

1218     Cesarz Otto IV nakazał w swoim testamencie by jego wojska obsadzające kwedlinburski zamek zburzyły, a ruiny przekazały ksieni Sophie von Brena. Wola władcy nie została uszanowana, gdyż ksieni namówiła Cäsariusa na pozostawienie zamku, a jego samego uczyniła wójtem sprawującym opiekę świecką nad dobrami jej klasztoru.

1224     Graf Hoyer von Falkenstein splądrował Kwedlinburg i zniszczył zamkowe fortyfikacje. Ksieni Sophie von Brena została zmuszona do przekazania w jego ręce wójtostwa. Wymuszono na niej także zgodę na budowę umocnień wokół miasta, co zapoczątkowało proces uniezależniania się od władz klasztornych.

1273     Wójtostwo kwedlinburskie przeszło w ręce grafów z Regensteinu, a dokładniej linii rodowej władającej Heimburgiem.

1312     Halbersztadzki biskup Gerhard włączył się w spór między ksienią z Kwedlinburga Juttą, a grafem Ulrichem z Regensteinu. Spór dotyczył ziem w rejonie Marsleve.

1325     Kolejny biskup halbersztadzki Albrecht II rozpoczął wojnę z grafem z Regensteinu. Walki toczyły się w okolicach Kwedlinburga. Po rozbiciu oddziału pod Guntekenburgiem zawarto porozumienie w klasztorze franciszkańskim w Grashofe.

1326     Zawarto przymierze polityczno-militarne miedzy trzema miastami: Kwedlinburgiem, Halbersztadtem i Aschersleben. Związek przetrwał półtorej wieku.

1335-1337         Druga wojna między biskupem Albrechtem II a grafami z Regensteinu. W jej trakcie poważnie uszkodzony został klasztor Wiperta w Kwedlinburgu. Jego wież używały wojska grafów podczas walk ze sprzymierzonymi z biskupem kwedlinburczykami. Grafowie dostali się do kwedlinburskiej niewoli.

1337     Grafowie z Regensteinu po porażce musieli wyremontować klasztor Wiperta, w tym odbudować zniszczone wieże. Bardzo prawdopodobnie, że wtedy także wybudowano, za pieniądze Regensteinów cztery wieże strażnicze pod Kwedlinburgiem. Powstały wówczas m.in. kamienna czworokątna Seweckenwarte. Usadowiono ją na wzniesieniu górującym nad Gersdorfer Burgiem,  jednym z zamków należących do Regensteinów.

1347     Kwedlinburskie oddziały wsparły biskupa Albrechta II z Halbersztadtu podczas walk o  Erichsburg.

1351     Biskup Albrecht II uważający się za zwierzchnika I opiekuna Kwedlinburga wystawił dokument w którym zezwolił kwedlinburczykom odnawianie już zbudowanych i budowę nowych umocnień polowych „gdzie i kiedy tylko zechcą”.

1357-1366         Trzy spory między Kwedlinburgiem a Brunszwikiem (1357, 1359, 1366).

1366     Kwedlinburczycy wzięli udział w zbrojnej wystawie przeciw Ludwikowi z Knesebeck. W jej trakcie zdobyto Dumburg.

1377     Zakończenie sporu kwedlinburczyków z Heinrichem i Kerstenem Bottenerami.

1384     Przystąpienie Kwedlinburga do związku miast dolnosaskich. Jego celem było zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa w regionie.

1390     Zakończenie dwóch sporów Kwedlinburga – z Konradem Morem, a kilka miesięcy później z Albrechtem von Stutternheim.

1399     Zakończenie sporu Kwedlinburga z rycerzem Fritzem von Ruxleben.

1409     Waśń między kwedlinburską kolegiatą, miastem a Heinrichem Beckerem.

1425     Udzielenie pomocy przez kwedlinburczyków biskupowi z Halbersztadt przy tłumieniu powstania w jego dobrach.

1430     Zakończenie waśni między Kwedlinburgiem a Dietrichem Rode z Werben.

1431-1435         Kwedlinburg wsparł mieszczan magdeburskich w walce przeciw arcybiskupowi magdeburskiemu Güntherowi.

1437     Kwedlinburczycy wsparli biskupa halbersztadzkiego Burcharda III w jego sporze z grafem von Hohenstein. Dzięki tej pomocy biskup wyszedł z poważnych opresji.

1461     Rada miejska Kwedlinburga wyznacza kwotę niuezbędą do stałego utrzymania w  wieży strażniczej Bicklingswarte jednego wartownika.

1462     Kwedlinburczycy weszli w spór z księciem Fryderykiem Młodszym z Brunszwiku. Przedmiot sporu rozpatrywano podczas zjazdu książąt w maju 1467 r.

1462     Dostarczono kafle na nowy piec w wieży strażniczej Bicklingswarte.

1477     Rewolta w Kwedlinburgu, w czasie której mieszczanie zaatakowali klasztor. W odpowiedzi miasto zostało zajęte i splądrowane przez wojska książąt Saksonii, braci ksieni kwedlinburskiego klasztoru. Mieszczanie zostali zmuszeni do bezwarunkowego podporządkowania się i rezygnacji z posiadanych przywilejów. Bez zgody ksieni nie mieli więcej zawierać sojuszy. Nie mogli też remontować ani budować żadnych umocnień.

 I tak dalej, i temu podobne. Wybór faktografii historycznej za: http://www.wartenverein.de/

 

Nasza wędrówka przez kwedlinburską historię zaczęliśmy autobusem spod dworca kolejowego. Dowiózł nas do podmiejskiego osiedla Quarmbeck. Paskudne wielkopłytowe socjalistyczne bloki z czasów NRD udaje się mieszkańcom skutecznie ukrywać w zieleni. Po Quarmbeck tym razem nie łaziliśmy, bo droga przed nami była dość długa, a pogoda zapowiadała się nader słoneczna. Kiedyś tam jednak wrócimy, bowiem i to miejsce ma swoją historię. Wystarczy wspomnieć, że po raz pierwszy wzmiankowano jego nazwę (w formie Quernbetsi) w dokumentach w I połowie X wieku!

 

Po opuszczeniu Quarmbeck droga wiodła nas stale na wschód. Wyglądała na zwykłą polną dróżkę, w istocie jednak był to stary, sięgający średniowiecza szlak handlowy. Ze względu na główny surowiec jaki tą drogą wówczas przewożono, nazwano ją Kohlweg – Drogą węglową. Do pierwszej z wież, Bicklingswarte, musieliśmy pokonać kilka kilometrów. Spacerowaliśmy bez pośpiechu wśród starych drzew owocowych, którymi obsadzono drogę. Wiele z nich było martwych. Ich suche, powykrzywiane konary i pogryzione przez robactwo pnie dodawały pejzażowi widowiskowości. Na szczęście Niemcy nie zaniedbali także dosadzania nowych drzewek w miejsce tych ginących. Dzięki temu mogliśmy się cieszyć widokiem kwiatów i ich zapachem. Aromaty kwiatów przydrożnych drzew  i krzewów mieszały się z intensywną wonią rzepakowych pól. Mogło się od tego zakręcić w głowie.

 

No i jeszcze dźwięki. Przede wszystkim cisza. Bo wszystkie drogi dla zmotoryzowanych dość szybko pozostawiliśmy za plecami. Cisza zatem. Kiedyśmy się już trochę z nią oswoili usłyszeliśmy dźwięki. Najpierw pszczoły, osy i Bóg wie co jeszcze. Były ich chyba zyliardy pośród wszystkich tych kwiatów. Wszechobecne bzyczenie w rozmaitych tonacjach. Potem usłyszeliśmy ptaki. Nie skowronki bynajmniej. Wiem to nie dlatego, że jestem znawca ptasich treli, ale dlatego, że zobaczyliśmy ptaki. Duże masywne drapieżniki i brązowawym upierzeniu. Jeden przez chwilę siedział na wyschniętej gałęzi, by po chwili, gdyśmy się już zbliżyli, majestatycznie polecieć ku innemu drzewu. Drugi kołował nad polami i pokrzykiwał od czasu do czasu. Podczas wędrówek w kolejne dni majowego pobytu w Harcu widzieliśmy w różnych miejscach kilkanaście podobnych ptaków. Piękne były.

 

Tak się przyjemnie szło, że nawet specjalnie rozmawiać się nam nie chciało. Pogadaliśmy chwilę dopiero kiedy zza drzew wyłoniła się pierwsza z wież, Bicklingswarte. Zbudowana z kamieni na planie koła miała wysokość kilkunastu metrów. Wspięliśmy się oczywiście na nią po kręconych schodach i przez kwadransik podziwialiśmy rozległe widoki. A potem znowu marsz. Ścieżka, drzewa, pejzaże, kwiaty, zapachy, dźwięki.

 

Następny postój zrobiliśmy po kolejnych kilometrach, kiedy dotarliśmy do pozostałości po wspomnianym w kalendarium historycznym (patrz wyżej) zamku Gersdorfer Burg. Obecnie wszystkie zabudowania związane z tą niegdysiejszą posiadłością Regensteinów są własnością prywatną, o czym informują tablice wywieszone na murach. Nikt jednak nie czynił nam żadnych wyrzutów gdyśmy na chwilę wleźli na podwórze. Dziś posiadłość grafów jest siedzibą firmy rolniczej i chyba też budowlanej.

 

Z Gersdorfer Burg do drugiej wieży trzeba było maszerować ciut pod górę, bo tak jak napisano w kalendarium historycznym Seweckenwarte górowała nad zamkiem. Kiedyśmy dotarli w jej rejon i zerknęliśmy w dół zrozumieliśmy, że na budowę wieży kontrolującej posiadłość wojowniczych grafów wybrano najlepsze z możliwych miejsce. Ze szczytu wieży widać było nie tylko Gersdorfer Burg, ale również wcześniej przez nas odwiedzoną Bicklingswarte oraz kościelne i klasztorne wieże Kwedlinburga. Faktycznie dobry system strażniczo-obserwacyjny zbudowali sobie w średniowieczu kwedlinburczycy. By się  o tym przekonać wystarczyło nam odwiedzić Bicklingswarte i Seweckenwarte.

 

Dwie wieże.

W drodze do Bicklingswarte. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Astia. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

W drodze do Bicklingswarte. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Provia. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

W drodze do Bicklingswarte. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Provia. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

Bicklingswarte widziana od wschodu. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Provia. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

Widok na Gersdorfer Burg z rejonu Seweckenwarte. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Astia. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

Widok na Seweckenwarte od wschodu. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Velvia 50. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

Widok na Kwedlinburg w marszu od Seweckenwarte. W oddali widoczne wieże kwedlinburskich kościołów oraz kolegiata na Wzgórzu Zamkowym. Fotografowane Mamiyą 6 MF na przeterminowanym slajdzie Astia. Wywołane zestawem czterokąpielowym Tetenala w procesorze Jobo CPE 2. Skanowane na Epsonie V700

 

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?