WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Dzień kobiet z Retiną

Niedawno wspominałem, że dostałem w prezencie kolejny aparat fotograficzny. Ten „nowy” aparat to Kodak Retina IF z 1964 r.  Po pierwszych zachwytach urodą sprzętu przyszedł czas na techniczne oględziny, no i praktyczne wypróbowanie go z filmem.

 

Okazja do wypróbowania trafiła się jak raz 8 marca. Jako, że żona moja uczciła dzień kobiet pracą od 8.00 do 18.00, ja postanowiłem w jej imieniu uczcić go jak należy – długim fotograficznym spacerem. Zamiast Edyty, wziąłem ze sobą na spacer Retinę. Też ładnie. Pojechaliśmy o świcie powłóczyć się na obrzeża starego Gdańska.

 

Od razu po wyjściu z kolei zauważyłem pewną niedogodność wynikającą z urody Retiny IF – bardzo zwraca uwagę przechodniów. Mimo, że jest dość mała. Co tu gadać - wspaniały dizajn. Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Sądząc po zainteresowaniu mijanych ludzi, nie tylko mnie.  Na szczęście miejsca, które planowałem odwiedzić są dość odludne. Mogłem się więc skupić na aparacie, fotografowaniu i urokach spaceru.

 

A spacerowało się przyjemnie, bo aparat lekki, waży mniej niż pół kilo. A przy tym solidny, poręczny - dobrze układał mi się w dłoni, mimo pewnej  kanciastości.

 

Zaopatrzono go w czterdziestopięciomilimetrowy obiektyw Schneider-Kreuznach Retina Xenar  o światłosile 2,8. Klasyczna konstrukcja – cztery soczewki rozmieszczone w trzech grupach. Spodziewałem się po nim dobrej ostrości i kontrastu oraz przyzwoitej transmisji barw.

 

Solidna i cicha migawka centralna Prontor 500 L-K – kolejna zaleta aparatu. Czasy od 1/500 do 1/15 sekundy plus B – niczego więcej mi nie trzeba, zwłaszcza jeśli okaże się, że migawka trzyma czasy w miarę poprawnie. A na słuch i ogląd bezprzyrządowy wydają się być OK.

 

Aparat zaopatrzono nawet w światłomierz, i to światowej marki Gossen. Szkoda jednak, że selenowy. W tak wiekowych sprzętach najczęściej tego typu światłomierze są już martwe – selen się utlenia i traci swoje właściwości fotoelektryczne. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że igła światłomierza umieszczona w wizjerze aparatu odchyla się żwawo to w jedną, to w drugą stronę, zależnie od natężenia światła. Szkoda, że w wizjerze, przy igle światłomierza,  nie umieszczono  wartości parametrów naświetlania, a jedynie trapezowe pole sygnalizujące, że ustawiona na obiektywie para czas-przysłona pozwolą na poprawne naświetlenie klatki, lub też może ją prześwietlą, albo niedoświetlą. Zakres wychyłu igły może, choć dość nieprecyzyjnie, sugerować skalę błędu. Po porównaniu wskazań igły  z zewnętrznym światłomierzem wydało się, że pomiar aparatu nie działa zbyt precyzyjnie. Odchył wielkości 1,5 EV byłby nawet do zaakceptowania, gdyby nie to, że… nie jest stały, a różnice pomiarów układają się nieliniowo.  Ale co tam, kilka pierwszych filmów w moim nowym nabytku i tak postanowiłem przestrzelać korzystając ze wskazań wbudowanego światłomierza.

 

Pierwszym filmem jak założyłem do Retiny IF była kolorowa Superia X-tra 400. Nie żebym jakoś szczególnie lubił ten film, po prostu dostałem kilka sztuk w arcypromocyjnej cenie, więc nie żal mi go było na testy nowego aparatu. Zakładanie filmu poszło prościutko – żadnej filozofii. Aby otworzyć komorę filmu najpierw trzeba obrócić  o ok. 30 stopni dwuskrzydełkową srebrzystą dźwignię znajdującą się po prawej stronie spodniej części korpusu (kierunek obrotu zaznaczono strzałką). Po wykonaniu obrotu odsłania się metalowy bolec, który należy wcisnąć. Po tym tylna ścianka aparatu uchyla się i można zakładać film.  By zmieścić kasetkę z filmem w lewej komorze trzeba unieść oś mocującą. Można to zrobić pokrętłem umieszczonym na górze korpusu. Wystarczy najpierw wcisnąć je delikatnie i jednocześnie minimalnie przekręcić w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Po wykonaniu tych czynności pokrętło wysunie się z gniazda i będzie je można unieść jeszcze wyżej, tak by dało się wcisnąć kasetę z filmem do wnętrza aparatu. Kiedy kaseta jest już umieszczona na swoim miejscu pokrętło wciska się na powrót w pozycję wyjściową.

 

Po zamontowaniu filmu i zatrzaśnięciu komory trzeba jeszcze ustawić licznik zdjęć, który także znajduje się pod spodem korpusu, w samym jego centrum, tam gdzie zwykle w aparatach  jest gwintowane  gniazdo statywowe. W Retinie IF mocowanie statywu nie jest umiejscowione centralnie, lecz znajduje się we wspomnianej wyżej dwuskrzydłowej dźwigience otwierania komory filmu. Aby ustawić właściwie licznik zdjęć, w jego okienku, na wprost strzałki powinno się ustawić znaczek białego rombu. Robi się to poprzez przesuwanie okrągłego suwaka umieszczonego obok licznika. Każde przesunięcie powoduje obrót licznika o jedną klatkę. Ustawienie białego rombu w liczniku oznacza początek filmu, czyli to, że dwa pierwsze ujęcia na filmie będą zaświetlone, a zaplanowane fotografie można zacząć wykonywać od chwili, gdy na liczniku pojawi się liczba 36. Licznik nie pokazuje bowiem ilości wykonanych fotografii, lecz odlicza w dół, czyli pokazuje ile jeszcze klatek pozostało do wykorzystania. Po zrobieniu pierwszej rolki mogę ocenić, że sprawuje się w moim egzemplarzu bez zarzutu.

 

Pod spodem korpusu znajdują się jeszcze trzy elementy.  Największym z nich jest dźwignia naciągu migawki przewijająca zarazem film na nową, nienaświetloną klatkę. Chodzi leciutko wydając przy tym przyjemny cichy metaliczny odgłos obracającego się koła zębatego z zapadką. Aby naciągnąć migawkę i przewinąć film trzeba obrócić dźwignię o ok. 180 stopni. Umiejscowienie mechanizmu naciągu jest nietypowe i trzeba przełamać przyzwyczajenie, które nakazuje poszukiwanie dźwigni u góry korpusu po prawej stronie. W Retinie IF jest całkiem na odwrót – pod spodem i po lewej stronie. Ja przywykłem mniej więcej w połowie filmu.

 

Także na spodniej części korpusu, zaraz obok dźwigni naciągu migawki znajduje się metalowy przycisk, którego używa się po skończeniu filmu. Wciśnięcie przycisku zwalnia blokadę i umożliwia przewinięcie naświetlonego filmu do kasety. Do przewijania używa się tego samego pokrętła, którym wcześniej mocowało się kasetę w komorze. Do przewijania filmu nie trzeba jednak bardzo unosić pokrętła, wystarczy, że wysunie się je z gniazda. Kierunek obrotów gałki wskazuje wygrawerowana na korpusie strzałka (zgodnie z obrotami wskazówek zegara). To samo pokrętło służy też jako przypomnienie jaki rodzaj materiału światłoczułego umieściliśmy w aparacie. Do wyboru  są trzy rodzaje opisu: COLOR z ikonką słoneczka (czyli światło dzienne), COLOR z ikonką żarówki (czyli światło sztuczne), oraz czarno-biały romb, którego znaczenia każdy się domyśla.

 

Ostatnim elementem na spodzie korpusu jest gniazdo przeznaczone do umieszczenia rtęciowej baterii Mallory PX 625 o napięciu 1,35V. Baterii tego typu nie produkuje się od paru ładnych lat z powodów ekologicznych. Szczęśliwie bateria służy jedynie do odpalania jednorazowych spaleniowych żarówek błyskowych AG-1, więc można ją zastąpić czymkolwiek innym o zbliżonym napięciu, choćby i półtorawoltowymi pastylkami alkalicznymi. A jakby kto chciał spróbować zabawy z żarówkami spaleniowymi, to wciąż można je kupić na e-bayu. Niestety tanie nie są. . Aby otworzyć lampę błyskową i móc w niej założyć żarówkę spaleniową trzeba przesunąć srebrny suwak na tylnej ściance aparatu, zaraz obok wizjera. Odskakuje wówczas metalowa klapka na górnej ściance aparaty, ta z napisem RETINA IF – odsłania gniazdo żarówkowe i staje się też odbłyśnikiem. Bardzo zmyślny patent. Jednak zamiast żarówek spaleniowych  z powodzeniem można użyć normalnej nowozesnej elektronicznej lampy błyskowej. Wsuwa się ją w sanki na górnej ściance aparatu i łączy z aparatem poprzez przewód synchronizacyjny wetknięty w gniazdo umieszczone we frontowej części korpusu, zaraz obok obiektywu i spustu migawki.

 

Aby rozpocząć fotografowanie trzeba jeszcze ustawić na obiektywie kilka parametrów. Po pierwsze – czułość filmu. Robimy to jeśli będziemy korzystać z wbudowanego w aparat światłomierza. Do dyspozycji wąski ząbkowany, metalowy pierścień z dwiema skalami czułości: ASA (od 12 do 800) oraz DIN (od 11 do 30). Aby przekręcić pierścień do wartości odpowiadającej filmowi włożonemu do aparatu najpierw trzeba wcisnąć i przytrzymać na czas obracania karbowany przycisk między napisem „DIN” a skalą  z naniesionymi czasami naświetlania.

 

Naświetlając film sami decydujemy, który z parametrów będzie ustawiony na sztywno – przysłona czy czas naświetlania. Drugim zaś regulujemy poprawność naświetlenia – obracamy wybranym pierścieniem (czasu lub przysłony) obserwując jednocześnie strzałkę światłomierza w wizjerze. Regulację kończymy gdy igła znajdzie się w centrum trapezu oznaczającego poprawne naświetlenie. Oczywiście zmieniając położenie igły możemy też wprowadzić korektę naświetlania stosowną do fotografowanego motywu. Bo przecież inaczej będziecie naświetlać motywy na śniegu, a inaczej grupę żołnierzy w czarnych nieoznakowanych mundurach i w kominiarkach na radzieckich głowach.

 

Czas ustawia się tym samym ząbkowanym pierścieniem co czułość filmu, ale już bez wciskania karbowanego blaszanego przycisku, po prostu poprzez obracanie. Przysłonę zaś ustawia się poprzez obracanie kolejnego wąskiego pierścienia, tego najbliżej korpusu aparatu. Na szczęście pierścień ten zaopatrzono w poręcznie wystający uchwyt. Gdyby nie on, nie dałoby się regulować przysłony, której wartości można wybierać w standardowym postępie od 2,8 do 22.

 

Co jeszcze trzeba ustawić? Odległość od fotografowanego obiektu, czyli jak to się mówi współcześnie – ustawić ostrość. Tu jednak nie mamy do dyspozycji żadnego dalmierza ani innego sprytnego systemu. Można ustawić odległość „na oko”, w czym mają pomagać odpowiednie symbole umieszczone na obiektywie – góry  z kościołem, grupa ludzi i popiersie człowieka. Mają one symbolizować odpowiednio odległości od 15 metrów do nieskończoności, od 8 do 15 metrów, oraz między 1,7 a 2,5 metra. Mało precyzyjne? Pewnie, ale jeśli obiektyw się przymknie do f8, powinno wystarczyć. Jeśli chce się ustawiać precyzyjniej, można skorzystać z którejś z naniesionych skal -  metrycznej lub stopowej. Wystarczy poprawnie ocenić lub zmierzyć miarką odległość dzielącą aparat od obiektu i przenieść tę wartość na skalę obiektywu. Można również skorzystać z zewnętrznego dalmierza, taj jak robię to ja. Takie miniaturowe dalmierzyki mocowane w sankach aparatu można wciąż kupić w serwisach aukcyjnych. Ich ceny wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

 

Po ustawieniu parametrów naświetlania oraz odległości pozostaje już tylko wykadrować motyw w jasnym wizjerze zaopatrzonym w czytelne ramki z zaznaczoną korekcją paralaksy dla obiektów w bliskim planie. No i nacisnąć spust migawki, który umieszczono w postaci wystającej dźwigni  z przodu korpusu aparatu, zaraz przy obiektywie. Pracuje dość miękko, ale z wyraźnym oporem i ma stosunkowo głęboki skok. Wszystko, tak jak lubię.

 

Aaa byłbym jeszcze zapomniał – jak ktoś lubi słitfocie, to musi skorzystać z samowyzwalacza, bo najbliższa odległość ostrzenia Retiny IF to 1 metr. Trzeba by mieć zatem chyba tak długie łapska jak ma Putin, by móc samemu sobie zrobić zdjęcie.  A, że większość ludzi nie umie sięgać tak daleko, zamontowano  w aparacie czerwono oznakowaną dźwigienkę/naciąg samowyzwalacza - w dolnej części obiektywu, tak mniej więcej na wysokości napisu „500”. Aby naciągnąć samowyzwalacz należy tę dźwigienkę przesunąć w prawo, tak by znalazła się w rejonie litery „R” w napisie „PRONTOR”. Opóźnienie samowyzwalacza to około 10 sekund. W zupełności wystarczy aby ustawić się w stosownej pozie i wykonać we właściwym kierunku zaplanowany gest. Życzliwy, lub wręcz przeciwnie. W moim egzemplarzu Retiny samowyzwalacz był chyba rzadko używany, bo ślimaczył się i przystawał. Dopóki go porządnie nie rozruszałem. A trochę to trwało.

 

Po spacerze w Gdańsku widziałem już, że Retinę IF używa się łatwo i przyjemnie. Pozostała kwestia jakości zdjęć. Mnie zadowalają. Pewnie nie są tak ostre i kontrastowe jak te, które daje Nikkor AF-S 50/1.4 D, a obiektyw Retiny nie pracuje najlepiej przy przednim świetle. Nie przeszkadza mi to jednak. Ważniejsza jest przyjemność z samego fotografowania tym aparatem. Oczywiście, większość czasu spędzi on u mnie w domu w witrynce, bezpiecznie schowany przed kurzem, ale myślę sobie, że raz do roku będę wkładał do niego rolkę filmu. Może właśnie w dzień kobiet.

 

PS

Kolorowy film z Retiny IF wywołał mi kartuski Fotokontakt. I eufemistycznie mówiąc zrobili to nienajlepiej. A po prawdzie, dostałem film porysowany. I to nie w takich miejscach, w których mogłyby to zrobić prowadnice aparatu fotograficznego. Cóż, chyba będę musiał reaktywować domowe wywoływanie barwnych filmów, bo niestety nie mam w okolicy żadnego punktu, któremu mógłbym zaufać.

Znów wyszło, że rację miał Irek Dudek wyśpiewując przed laty: „Zrób to sam, zrób to sam, zrób to sam. Choćbyś robił to niezręcznie. Nie oglądaj się na innych. Wykonaj to własnoręcznie. Zrób to sam!”

 Czegokolwiek by to dotyczyło…

Kodak Retina IF 

 

Kodak Retina IF – górna część korpusu. Widoczna klapka ukrywająca lampę błyskową, sanki na akcesorai (zimna stopka), pokrętło przewijania filmu.

 

Kodak Retina IF – dolna część korpusu. Widoczna dźwignia naciągu migawki, przycisk odblokowujący przewijanie filmu, licznik klatek filmu, suwadło ustawiające licznik, komora baterii zasilającej lampę błyskową, dźwignia otwierająca komorę filmu. 

 

Kodak Retina IF – tylna część korpusu. Widoczny wizjer oraz suwadło otwierające lampę błyskową. ..

 

Kodak Retina IF z otwartą lampą błyskową, ale bez żarówki spaleniowej AG-1, bo nie mam takiej. 

 

Kodak Retina IF – zbliżenie na selenowe komórki światłomierza. .

 

Pierwsze ślady dnia kobiet? Fotografowane Kodakiem Retina IF, na filmie FujiFilm Superia X-tra 400; skan Epson V700 

 

Fotografowane Kodakiem Retina IF, na filmie FujiFilm Superia X-tra 400; skan Epson V700 

 

Fotografowane Kodakiem Retina IF, na filmie FujiFilm Superia X-tra 400; skan Epson V700 

 

Fotografowane Kodakiem Retina IF, na filmie FujiFilm Superia X-tra 400; skan Epson V700

 

Fotografowane Kodakiem Retina IF, na filmie FujiFilm Superia X-tra 400; skan Epson V700

 

Fotografowane Kodakiem Retina IF, na filmie FujiFilm Superia X-tra 400; skan Epson V700 

 

 

 

 

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?