WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Pierwszy raz z Petri ES Auto

Pamiętacie, onegdaj wszedłem w posiadanie małego japońskiego dalmierzyka – Petri ES Auto. Pisałem o tym tu: (http://www.12frames.eu/apps/blog/na-osiedlu-już-wiedzą). Idealny notesik fotograficzny – mały (13x8x5 cm), lekki (0,5 kg), ma jasny obiektyw (f 1,7) i cichą centralną migawkę o sporej rozpiętości czasów (Seiko, 2 s – 1/1000 s). Problemem było zasilanie – rtęciowa bateria o napięciu 1,35 V. Nie wiedząc czy aparat w ogóle jest sprawny postanowiłem nie inwestować w poszukiwania idealnego odpowiednika baterii, których nie produkuje się od lat. I u pierwszego lepszego zegarmistrza kupiłem srebrową bateryjkę o napięciu 1,5 V. Srebrową, bo ma odpowiednią charakterystykę rozładowywania, a od tego zależy powtarzalność pomiarów światłomierza. Czyli sprawa dość istotna ;-). Rozmiarowo bateryjka nie bardzo pasowała do komory w aparacie, lecz od czego jest folia aluminiowa?! Ładnie się ugniotła i dobrze wypełniła nadmiar miejsca w komorze bateryjnej.

Na początku kwietnia, gdy świat jeszcze skrywały śniegi włożyłem do aparatu film, czarno białą AgfęPhoto APX 100, dość nieczułą na błędy naświetlania. Miałem nadzieję, że różnica napięcia między baterią dedykowaną, a tą którą włożyłem w zastępstwie, spowoduje taką różnicę w parametrach naświetlania, że czarno-biały film da radę ją udźwignąć. No i zacząłem fotografować.

Szło dobrze. Pomiar światła działał, migawka była dość cicha, choć dźwięk jaki wydawała był hmmm, mocno nietypowy. Był niepodobny do niczego co do tej pory słyszałem obsługując aparaty. Wizjer dalmierza nie sprawiał kłopotów – jest wystarczająco jasny i kontrastowy. Obsługa aparatu była banalnie prosta. Do osiemnastej klatki.

Kiedy licznik klatek pokazał numer 18, nie udało mi się dalej przewinąć filmu. Coś się zacięło. Próbowałem lekko cofnąć film korbką przewijania wstecznego, a następnie kontynuować fotografowanie. Nie udało się. Osiemnasta klatka i koniec! Oczywiście spróbowałem też użyć nieco siły by w ten sposób wymusić dalsze przewijanie filmu. No i zerwałem perforację. A nawet więcej niż perforację. Rozdarcie filmu sięgnęło 1/3 głębokości klatki.

Po wyjęciu filmu w domu i załadowaniu go do koreksu próbowałem w aparacie zlokalizować przyczynę zacięcia. Niczego nie znalazłem. Wszystkie mechanizmy funkcjonowały bez zarzutu. Widocznie ja coś schrzaniłem przy zakładaniu błony. Następną razą trzeba uważać – pomyślałem. I zakładając drugi film byłem już bardzo czujny, jak pies podwójny.

Film pierwszy wywołałem dopiero niedawno, bo jak zawsze czekałem aż nazbiera mi się nieco więcej materiałów w koreksach. Dryugi film naświetlony w jednej trzeciej wciąż czeka w aparacie na dokończenie. Po wyjęciu z koreksu pierwszego filmu naświetlonego w Petri ES Auto okazało się, że światłomierz działa poprawnie, mimo niewłaściwej baterii, a migawka, przesłona i obiektyw dobrze spełniły zadanie.

Czyli co? Mam fajny notes fotograficzny, który mieści się w kieszeni kurtki lub bojówek. Ekstra!

 

 

 

 

 

 

 

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?