WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Przerwany film

Żeby dostać się do lekarza musiałem wstać o piątej trzydzieści rano. Jadąc godzinę kolejką próbowałem przysnąć jeszcze na chwilę. Ktoś głośno rozmawiał przez telefon. Jakby z antypodami rozmawiał. Krzyczał prawie. Jakby jego telefon nie był komórkowym cudem techniki, a parą blaszanych pudełek po paście do butów połączonych drutem. Nie zasnąłem.

 

Potem szybki marsz do okienka rejestracji, bo tam już pewno tworzy się długa kolejka. Tworzyła się, ale wciąż nie była na tyle długa by groziło mi nieprzyjęcie do lekarza. Udało się. System ewidencji zidentyfikował mnie, a pani w okienku powiedziała – proszę przyjść o godzinie 9.40, gabinet 117. Spojrzałem na zegarek, była siódma dwadzieścia.

 

Wyszedłem z przychodni i zacząłem się snuć, by jakoś zabić czas. Powlokłem się w dowolnie wybranym kierunku. W mijanym sklepiku kupiłem dwie buły i kefir. Zjadłem i wypiłem. Pieczywo jeszcze obleci, ale kefir, to już tylko cień kefirów sprzed lat. Mdły cień. Niewidoczny właściwie.

 

Szedłem dalej bez celu, byle przeczekać do wizyty u lekarza. Opuściłem znane sobie okolice. Znalazłem się na ulicach, których istnienia nawet nie podejrzewałem. I nie wyglądały one reprezentacyjnie. Nie wiem, może to kwestia pogody – szaro było, buro jakoś tak. A może to kwestia pory dnia świt był, szarzało dopiero.

 

Sięgnąłem do kieszeni kurtki, po mój fotograficzny notesik. Dokończę film założony onegdaj – pomyślałem. Wlokąc się noga za nogą, fotografowałem. Od niechcenia. Bo taki dzień i taka pora. I fotografowania nie miałem w planach. Chciałem tylko iść do lekarza. Bo boli.

 

A im dalej odchodziłem od reprezentacyjnej alei, przy której stoi moja przychodnia lekarska, tym bardziej bolało. Teraz jednak bolało już co innego, trochę oczy i trochę dusza, jakby. To od patrzenia na to, co dookoła.

 

Minąłem sklep spożywczo-monopolowy „Jaś II”, który wyglądał jak sklep spożywczo-monopolowy, tyle, że sprzed trzydziestu lat. Wiem, bom się w takich sklepach zaopatrywał. Wtedy. I one wszędzie tak samo wyglądały, czy to Zielona Góra, czy Elbląg. Tak jak fastfoody obecnie.

 

Minąłem fabryczny mur, przy którym postawiono salonową kanapę. Mokra była i z lekka chyba już butwiała. Wyglądała jakby stała tu od co najmniej od ubiegłego lata. Oj, musiało się tu dziać. Z młodości pamiętam, co prawda jak przez mgłę, ale jednak, jak z wiejską młodzieżą wsi mojej rodzinnej spędziłem parę wakacyjnych nocy na podobnie zaimprowizowanych meblach. Z rąk do rąk – krążyła przekazywana butelka bardzo niedrogiego wina. Na więcej nocy zabrakło mi sił i zaangażowania. Wolałem jednak towarzystwo książek.

 

Kawałek dalej porzucona stróżówka jakiegoś magazynu. I człowiek pokrzykujący do mnie zza zardzewiałej siatki zwieńczonej kolczastym drutem. „Dla gazety jakiejś pan fotografuje?” – usłyszałem. „Bo tak się składa, że jestem właścicielem tego budynku” – kontynuował człowiek zza zardzewiałej siatki. Uspokoił się, kiedy podszedł bliżej i zobaczył mój malutki aparacik Petri ES Auto. A znikł zupełnie, gdy zapewniłem go, że fotografuję bo malownicze jest to co widzę, i z sentymentu, bo przypomina mi młodość. Pewno uznał mnie za nieszkodliwego wariata.

 

Doszedłem do ulicy Twardej, numery 10-12. Powinna się ta ulica nazywać Smutną. Zrobiłem kilka zdjęć. Szedłbym pewno dalej, trochę jak w jakiej hipnozie. I nie wiem, ile bym tak jeszcze szedł, gdyby mi się mój fotograficzny notesik nie zaciął. Oczywiście – na osiemnastej klatce! Szarpanie się z dźwignią przesuwu i trzask zrywanego filmu wyrwały mnie z letargu. Przypomniałem sobie o wizycie u lekarza. Poszedłem, a za mną jakiś czas szło dwóch chrząkających, kaszlących i spluwających na lewo i prawo lokatorów budynku na Twardej 12. Sądząc z odgłosów, bardziej niż ja nadawali się na wizytę u lekarza. Skręcili jednak wkrótce w inną stronę. Do sklepu spożywczo-monopolowego „Jaś II”.

Fotografowane pod koniec kwietnia 2013 r. w Gdańsku, aparatem Petri ES Auto, na filmie Ilford Delta 100, który wywołano w wywoływaczu Paterson FX-39 (1+14). Negatywy zeskanowano Epsonem V700. Reszta zdjęć we wpisie - to samo. ...

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?