WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Przyroda nadmorskich

Wreszcie  się zbieram w sobie by nadrobić kilka zaległych, jeszcze listopadowych i grudniowych wpisów blogowych. Dziś o wydarzeniu z 25 listopada związanym z Nadmorską Grupą Fotograficzną.

 

Działalności tej Grupy przyglądam się właściwie od samego początku jej istnienia. I gdyby nie permanentny brak czasu oraz mój nieco aspołeczny charakter, to pewno sam zaangażowałbym się w ich prace. Cieszy mnie, że istnieją już kilka lat i konsekwentnie robią swoje. Co ważne, przynajmniej dla mnie, umieją mierzyć siły na zamiary. Nie rzucają się na realizację pomysłów, których realizacja mogłaby ich przerosnąć. No i udaje się im działanie systematyczne, co w przypadku zbiorowiska ludzi o zacięciu artystycznym nie jest łatwe. Lekkoduchom chodzącym z obiektywami w chmurach pewną dyscyplinę czasem trzeba narzucić. I jak dotąd się to udaje głównemu „porządkowemu” Grupy, czyli Witkowi Kończakowi. Grupa dała się już poznać organizacją kilku warsztatów, konkursów fotograficznych i plenerów. Została też dostrzeżona przez lokalne władze i jest przez nie od czasu do czasu wspierana logistycznie, a może i finansowo. To ważne dla tutejszych fotografistów, bo samodzielnie każdemu z osobna trudno byłoby się dopchać i doprosić o cokolwiek.

 

Tę króciutką charakterystykę piszę przy okazji mojej wizyty na wystawie zorganizowanej przez Nadmorską Grupę Fotograficzną w hallu Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie. Kolejna to już wystawa NGF, którą mogłem zobaczyć. Tym razem zaprezentowano zdjęcia przyrodnicze i pejzażowe. Kilkadziesiąt fotografii kilkunastu autorów, więc raczej trudno mówić o spójności estetycznej, ale wszystkie zdjęcia trzymały się tematu. Widać też było zróżnicowany poziom umiejętności i fotograficznej wiedzy. Ze wszystkich pokazanych obrazów bez większego problemu wybrałbym z dziesięć nie tylko ładnych, ale także interesujących. Takich, które sprawiały wrażenie, że autorzy zrobili je z głębszym rozmysłem, że poszukali, że wyczekali, że pomyśleli o kolorach i ich relacjach, że wiedzieli jaki filtr przykręcić do obiektywu by uzyskać stosowny efekt. Takie zdjęcia nie są prostym, dokumentalnym, można powiedzieć, odwzorowaniem rzeczywistości, ale oddają ją przez pryzmat estetycznej wrażliwości i wrażliwości w ogóle ich autorów. Miałem wrażenie, że kilka takich zdjęć widziałem na wystawie NGF.

 

Co do reszty obrazów, to ogólnie można powiedzieć, że wstydu nie było. Tu i ówdzie zaszwankowało kadrowanie, tam i siam można by się było czepić postprodukcji zbyt intensywnej. Niektórym autorom jakby zabrakło pomysłu lub może zaangażowania w poszukiwanie czegoś więcej niż ładny obrazek. Żaden to jednak  grzech w przypadku tak licznej grupy ludzi mających różne nastawienie do fotografii. Jedni szukają i zgłębiają, inni uczą się, a jeszcze inni chcą się bawić  i miło spędzać wolny czas. W krótkich żołnierskich słowach podsumowała sprawę, moim zdaniem całkiem trafnie, Bożena Olszewska. Powiedziała, że fotografia sprawia jej ogromną przyjemność i niekoniecznie chce w niej szukać czegoś większego lub głębszego. Ot co, mądrego, to i przyjemnie posłuchać. Pogawędziłem też chwilę z paroma innymi Grupowiczami - było naprawdę miło.

Kaszubskiej Filharmonii zapisałbym na minus warunki oświetleniowe i akustyczne w hallu, który jest często używany w celach wystawienniczych. Obrazy/zdjęcia ustawione wzdłuż przy całkowicie przeszklonych ścianach, przodem do wnętrza hallu, w dzień ogląda się źle z powodu światła wpadającego z zewnątrz. Lepiej pewnie byłoby gdyby ustawiać je przodem do przeszklonych ścian. Wówczas, w oświetleniu dziennym oglądałoby się obrazy dobrze, ale za to należałoby odpowiednio zorganizować przestrzeń zwiedzania wystawy i pokierować zwiedzających. Na szczęści szybko zmierzchało tego dnia i zrobiło się zdecydowanie lepiej. Dało się oglądać zdjęcia. Akustyka też jest dość ważna przy organizowaniu wernisaży, zwłaszcza jeśli autor czy kurator wystawy mają coś do powiedzenia. W hallu Filharmonii Kaszubskiej, by odwiedzający cokolwiek usłyszeli, konieczne jest nagłośnienie. Tego na wernisażu zabrakło. Może następna razą...

 

Aaa i jeszcze jedno, nie gniewajcie się, ale zupełnie nie podobał mi się plakat reklamujący wystawę. Jako, że na niej, zdaje się w 100%, pokazywano fotografię cyfrową, to zrezygnowałbym ze stylizacji plakatu na pasek małoobrazkowego filmu fotograficznego. Jeśli zaś ten film miał tak bardzo bezpośrednio wprowadzać skojarzenie fotografią, to  chyba lepiej estetycznie sprawdziłby się skan prawdziwej kliszy. Bo to co jest, to mi się jakoś mentalnie gryzie – zdjęcie w ramce kolorowe, a sama ramka jak od filmu czarno-białego, ale za to z żółtym napisem Agfa, sugerującym,  że to jednak film kolorowy... Trochę tego eklektyzmu za wiele. Odkekelktyzowałbym również typografię plakatu – za wiele tu różnych różności w fontach. A to kursywa, a to pismo ręczne, a to wytłuszczenie, a to wersaliki, a to zwykłe czcionki. Poproszę o mniejszą porcję! Nieco inaczej rozmieściłbym napisy na plakacie, tak by lepiej było widać. I napisy i ślimaka. Noo ale to tylko takie amatorskie marudzenie gościa, któren lubi ładne plakaty.

 

Poniżej daję odsyłacz do strony lokalnej telewizji z krótka relacją z wystawy:

http://www.telewizjattm.pl/dzien/2014-11-30/31712-prace-nadmorskiej-grupy-fotograficznej-w-filharmonii.html?play=on

 

Plakat reklamujący wystawę, o której wspominam wyżej. Nie bardzo mi się on podoba. Wzięty ze strony Nadmorskiej Grupy Fotograficznej.

 

Bożena Olszewska z NGF w rozmowie z lokalną telewizją. Fotografowano Olympusem XA na filmie Kodak Tmax 400 forsowanym do 800 i wywołanym w wywoływaczu FX-39.

 

Witold Kończak z NGF w rozmowie z lokalną telewizją. Fotografowano Olympusem XA na filmie Kodak Tmax 400 forsowanym do 800 i wywołanym w wywoływaczu FX-39.

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?