WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Sztuka powiatowa na bok, niech żyje zabawa!

Nie za wiele się dzieje w fotograficznym wystawiennictwie w pobliżu mojej chałupy. Ucieszyłem się wiec, gdy wyczytałem w internecie o wystawie „Działki – wiosna, lato, jesień, zima/odsłona pierwsza”. Kiedy się bliżej sprawą zainteresowałem, okazało się, że jest to uliczna prezentacja zdjęć grupy ludzi biorących udział w  projekcie zorganizowanym przy Wejherowskim Centrum Kultury. Z tego co wyczytałem zamysł działkowego projektu był taki, że grupa ludzi, która ma już jakieś pojęcie o fotografii, doskonali swoją wiedzę i umiejętności w czasie spotkań z Arturem Wyszeckim, jednym z lokalnych absolwentów gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wspólne zgłębianie teorii sztuki fotograficznej oraz fotografowanie życia ogródków działkowych miało zaowocować kilkoma wystawami. I to co widziałem na ulicy Wałowej było właśnie pierwszą z tych wystaw.

 

Kiedy już trafiłem na Wałową najpierw przeczytałem tablicę informacyjną, w której Artur Wyszecki objaśniał w potoczystych słowach swój koncept. Już w połowie tekstu zacząłem obawiać się, że fotograficzna materia ukazana na wystawie może nie dotrzymać kroku idei opisanej. Za dużo słów, moim zdaniem. Także tych górnolotnych. Za dużo.

 

To co zobaczyłem na kilkunastu wielkoformatowych planszach nie wzbudziło mojego entuzjazmu. Kilkadziesiąt, być może nawet około stu fotografii sprawiało wrażenie dość przypadkowych ujęć. W kilku przypadkach nieco pomogło zestawienie na tablicy ujęć jednego autora – dawało się wówczas dostrzec rys spójności. Ale nie było to regułą, bo były i takie tablice, które choć zagospodarowane obrazami pojedynczego autora, zdawały się wypełnione zdjęciami bardzo różnych fotografów. Widać było, że organizator (kurator?) wystawy próbował systematyzować materiał, ale w mojej opinii nie sprawdziło się to w pełni. Owszem widać było pogrupowane cykle, a to roślin działkowych, a to zwierząt, a to działkowej architektury i oporządzenia, a to ludzi. Efekt jednak był taki, że zamiast jakiejś w miarę spójnej narracji otrzymałem zestawy obrazów drewnianych bud, budek, szop i szopek, kotów, kociaków, koteczków, psiaków i ptaszków, petunii, begonii, pelargonii. Najlepiej było z fotografiami ludzi, ale to dość oczywiste, bo wszelkie formy aktywności człowieka są interesujące. Zdjęcia z ludźmi zatrzymały mnie na chwilę. Nie żeby powstała z nich choćby namiastka reportażu, ale zawsze to lepiej patrzyć na zdjęcia dziesięciu ludzi niż na zdjęcia dziesięciu płotów.

 

Spiritus movens przedsięwzięcia, Artur Wyszecki w opisie prezentacji wspomniał, że będą kolejne odsłony działkowych wystaw fotograficznych. Zastanawiam się w jakim celu? Chyba nie chodzi o ukazanie działek w różnych porach roku, bowiem na wystawie, którą miałem okazję zobaczyć już były zdjęcia z różnych pór roku! Chyba, że celem pokazania kolejnej setki zdjęć o podobnym charakterze będzie zaprezentowanie postępu jaki w dziedzinie fotografii zrobili uczestnicy. Ale czy nie lepiej własny progres obserwować w bardziej kameralnym gronie, a publice pokazywać tylko naprawdę ciekawe fotografie? Owszem znaczna część tego co zaprezentowano była poprawna technicznie, ale zdjęć ciekawych na ulicznej wystawie było może kilkanaście. Byłem troszkę zaskoczony tym faktem, bo wśród nazwisk osób wystawiających zdjęcia zauważyłem kilka, o których wiem z całą pewnością, że potrafią zrobić interesujące fotografie.

 

Aby upewnić się co do pierwszych wrażeń wystawę odwiedziłem raz jeszcze po kilku dniach. Wniosek mój po dwukrotnym oglądnięciu wystawy jest taki, że Anselm Adams, jak zwykle miał rację mówiąc, że najlepszym przyjacielem fotografa jest kosz. Zbyt brutalne? No dobrze, zmieńmy kosz na szufladę. Tam faktycznie mogłaby trafić większość obrazów z wystawy.

 

Jakieś pozytywy? Jasne – kilkanaście całkiem przyzwoitych zdjęć oraz akcent aktywizacyjno-integracyjny. Każda inicjatywa, która skłania ludzi do rozwijania zainteresowań, do wymiany myśli, emocji i doświadczeń jest dobra. Tak uważam i cieszę się, że Wejherowskie Centrum Kultury znalazło środki by zorganizować zajęcia, które podsycą zapał autorów zdjęć i zintegrują w jakimś zakresie ludzi o podobnych zainteresowaniach. To wspólne spędzanie czasu na realizacji pasji jest wartością nie do przecenienia!

 

Na miejscu uczestników zrezygnowałbym jednak z  nadmiernie artystowskiego zadęcia w opisie własnych działań, a opowieść o projekcie skierowałbym w stronę pasji i zabawy. 

 

Internetowy plakat ze strony Wejherowskiego Centrum Kultury zapowiadający projekt, efektem którego była wystawa fotograficzna wzmiankowana przeze mnie wyżej

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?