WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

WCZORAJSZE FOTOGRAFIE

To co widać, tam gdzie akurat jestem

Zenitem w Wysockiego

Cały ten film, to tak jak jedna ze scen z niego wyjętych. Ta, w której agenci radzieckich tajnych służb, siedzący w czarnej, a jakże, Wołdze, fotografują wychodzącego na ulicę Wysockiego. Szpicla-fotografistę dzieli od śledzonego jakieś 30-40 metrów. Gdy tylko widzi Wysockiego przykłada wizjer aparatu do oka i kilkakrotnie w krótkich odstępach czasu naciska spust migawki. Słychać trzask otwierającej i zamykającej się migawki, a po ułamku sekundy na kinowym ekranie widzimy zatrzymany obraz, jakby zdjęty właśnie z matówki. Obraz wypełnia półpostać Wysockiego.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, czym radzieccy agenci fotografują. To qui pro quo jakieś, a nie tajna agentura z końca lat 70-tych XX wieku. Na Canona ni Nikona służb stać nie było? Może choć na bratnią enerdowską Prakticę? Nic z tego, chłopaki używają Zenita ET, aparatu z zewnętrznym światłomierzem selenowym. Aparatu, którego wizjer obejmował jakieś 65% fotografowanego kadru. Jakby tego mało było, do korpusu przykręconego mają Heliosa 44! Spróbujcie zrobić standardowym obiektywem (tu o ogniskowej 58 mm) fotografię człowiekowi oddalonemu o 30 metrów, ale tak, by na zdjęciu widoczna była półpostać. Niemożliwe? Ha, radzieckim towarzyszom się udało! I to jak się udało! Nawet nie musieli w aparacie przewijać filmu z klatki na klatkę i naciągać zarazem migawki. A jak cudownie brzmiała ta ostatnia – nic a nic nie było słychać metalicznego kłapnięcia źle zamortyzowanego lustra, ani szmaciano-blaszanego świstu migawkowej kurtynki. Nie udało mi się zidentyfikować z jakiego modelu aparatu dźwiękowcy pożyczyli odgłos filmowej migawki, ale Zenit to nie był – ni hu-hu! A wiem o czym pisze, bo aparatem tym fotografowałem przez ładne kilka lat i to jeszcze w minionej epoce.

Cały ten film, to by pozostać w okolicach twórczości Wysockiego, to jeden wielki cyrk, można powiedzieć! Film o Wysockim (jak sugeruje tytuł), nakręcony tak, by właściwie niczego się o bohaterze nie dowiedzieć. No i broń Boże by Wysocki za wiele śpiewał. Owszem filmowcy zrobili wiele by widz się nie nudził. Są służby, szybka jazda, nawet loty samolotem,  jest i piękna kobieta, jest przyjaźń, zdrada i przebaczenie, wódka i narkotyki też są. I montażu nowoczesnego by się można dopatrzyć i operator robił co mógł. Że o charakteryzatorach nie wspomnę – aktor bardzo był fizycznie podobny do odtwarzanego bohatera. I niby się nie nudziłem w kinie, ale prócz nudy ominęły mnie też i wzruszenie, i radość, i niepokój, i wszystko inne czego się spodziewam po pobycie w kinie. Nic! Pustka! Za to, w niedefiniowalny sposób, ciągnie od tego filmu fałszem. A szedłem na niego z naprawdę dobrym nastawieniem. Nawet do recenzji nie zaglądnąłem. Bo lubię poezję Wysockiego. I ten jego głos...

Nie zobaczyłem na tym filmie niczego, co chciałbym zobaczyć. Widziałem za to Związek Radziecki roku 1979. I jest on cudowny, nowoczesny, kolorowy i multikulturowy. Agenci mili, samochody szybkie, kobiety umalowane jak żurnalu, pejzaże jak przekalkowane z Newady, a morfina jak zawsze najlepsza. Nowy wspaniały świat.

Obraz tego świata jest równie przekonujący jak jedyna scena fotograficzna – ta z Zenitem.

Włodzimierz Wysocki, Dialog przed telewizorem (fragmenty w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego)

- Oj, Wań, nie mogę, ale clowny!
Jeden drugiemu kopa dał,
Na gębie szminką upaćkany,
A gada tak, jakby się schlał,
A ten wygląda, spójrz no, Wań,
Jak szwagier, całkiem taki sam:
Pijacka morda, nos jak kran,
No popatrz, Wań! [...]

- Oj, Wań, leliput, ale fajny!
W ścieralnym dżinsie - to jest szyk!
Takiego dżinsa w naszej tkalni
Na pewno by nie utkał nikt!
A twoi koleżkowie, Wań,
To takie łajzy - jak ty sam!
„Brzozową” chodzą chlać do bram
Od rana, Wań! [...]

- Oj, Wań, nie mogę, akrobaci!
Na te ich sztuki patrzeć strach...
Jeden zmianowy od nas z pracy
W klubie z kinkietu zwisał tak!
A ty z roboty wrócisz, Wań,
Uwalisz się jak jaki pan
I śpisz. I co ja z życia mam?
Nic nie mam, Wań! [...]

- Głupoty gadasz, a Irina,
Ta referentka z PZU?
To do niej raz na imieninach
Oczka świeciły się jak psu!
Niedługo urlop, wiesz, co, Wań,
Pojedźmy zwiedzić Jerewań...
Co mówisz, Wań? Cham jesteś, Wań!
Smutno mi, Wań

Plakat filmu "Wysocki", reż. Piotr Busłow, 2011 r.

 

Statystyki

  • Total posts(50)
  • Total comments(2)

Forgot your password?